Nie ma Auschwitz w Strefie Gazy. Ale to nadal ludobójstwo

Nie ma Auschwitz w Strefie Gazy. Ale to nadal ludobójstwo

Dokładnie tak wygląda ludobójstwo, piszą izraelscy historycy Amos Goldberg i Daniel Blatman

Kwestia, jak poprawnie zdefiniować okrucieństwa popełnione przez Izrael w Strefie Gazy, jest przedmiotem dyskusji od ponad roku wśród badaczy, ekspertów prawnych, aktywistów politycznych, dziennikarzy i innych osób – debaty, na którą większość Izraelczyków nie jest narażona. Dla dziesiątek tysięcy martwych, rannych i osieroconych dzieci oraz niemowląt, które teraz zamarzają na śmierć w Strefie Gazy, nie ma znaczenia, jaką definicję ostatecznie przypisze tej zbrodni Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości lub historycy.

Mark Twain napisał, że „sam atrament, którym pisana jest cała historia, jest jedynie płynnym uprzedzeniem”. Niebezpieczeństwa związane z pisaniem historii w sposób stronniczy są oczywiste i podkreślają potrzebę ostrożnych i wyważonych definicji, aby osiągnąć dokładne zrozumienie zachodzących wydarzeń. Niemniej jednak skrupulatna analiza porównawcza wydarzeń z ostatniego roku prowadzi do bolesnego wniosku, że Izrael rzeczywiście dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy.

Historyk Shlomo Sand argumentował na łamach tej gazety (Haaretz Edycja Hebrajska, 15 grudnia 2024 r.), że pomimo strasznych okrucieństw i zbrodni wojennych popełnionych przez Izrael w Strefie Gazy, nie stanowią one ludobójstwa. Jako argument pomocniczy Sand porównał wojnę w Strefie Gazy z dwoma podobnymi wydarzeniami, jego zdaniem, w których armie krajów demokratycznych (odpowiednio Francji i Stanów Zjednoczonych) dopuściły się okrucieństw wobec ludności cywilnej, które nie były mniej przerażające niż te popełniane w Strefie Gazy, a mimo to ich działania nie zostały sklasyfikowane jako ludobójstwo: wojna algierska (1954-1962) i wojna wietnamska (1965-1973).

Palestyńskie dzieci uciekają z miejsca izraelskiego bombardowania w Rafah w listopadzie 2024r. Źródło: Mohammed Abed/AFP

Twierdzenie Sanda jest nieścisłe. Ben Kiernan, jeden z czołowych na świecie badaczy ludobójstwa, oszacował w swojej książce z 2007 r. „Blood and Soil: A World History of Genocide and Extermination from Sparta to Darfur”, że podczas francuskiej kolonialnej okupacji Algierii (1830-1875) od 500 000 do 1 miliona Algierczyków zmarło z głodu, chorób lub celowych zabójstw; Kiernan uważa, że ​​kolonializm osadniczy w Algierii prowadzi do ludobójstwa, podobnego do ludobójstw spowodowanych przez okupację kolonialną i osadnictwo w Ameryce Północnej i Australii. Leo Kuper, jeden z pierwszego pokolenia badaczy ludobójstwa, argumentował w swojej książce z 1982 r. „Genocide: Its Political Use in the Twentieth Century” (1982), że okrucieństwa popełnione przez Francuzów w wojnie algierskiej można sklasyfikować jako „ludobójcze masakry”. Nie spełniają one jednak kryteriów pełnoprawnego ludobójstwa.

Jeśli chodzi o wojnę w Wietnamie, Sand był jeszcze mniej dokładny. W 1966 r. Trybunał Russella, nieoficjalny organ powołany przez brytyjskiego filozofa Bertranda Russella, podjął się zbadania, oceny i nagłośnienia roszczeń dotyczących zbrodni wojennych popełnionych przez Stany Zjednoczone podczas wojny w Wietnamie. W skład tego organu wchodzili wybitni intelektualiści, politycy i aktywiści, w tym Jean-Paul Sartre (przewodniczący trybunału), francuska pisarka feministyczna Simone de Beauvoir, włoski działacz polityczny Lelio Basso i jugosłowiański bohater wojenny, partyzant i obrońca praw człowieka Vladimir Dedijer. Ten publiczny trybunał orzekł, że działania militarne USA w Wietnamie stanowiły ludobójstwo w rozumieniu Konwencji ONZ z 1948 r. o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa. Działania te obejmowały bombardowanie i zabijanie cywilów, użycie zakazanej broni, tortury i znęcanie się nad jeńcami wojennymi oraz niszczenie miejsc o znaczeniu kulturowym i historycznym.

Podobnie jak wielu protestowało przeciwko temu, co uważali za niewystarczające międzynarodowe uznanie okrucieństw popełnionych przez Hamas, które zapoczątkowały obecną wojnę, ustalenia trybunału zostały skrytykowane za nieodpowiednie zajęcie się zbrodniami wojennymi Viet Congu i Wietnamu Północnego przeciwko obywatelom Wietnamu Południowego. Jednak uznanie okrucieństw popełnionych przez Viet Cong i Hamas nie neguje potrzeby dokładnego zdefiniowania tego, co wojsko USA zrobiło w Wietnamie, a co Siły Obronne Izraela zrobiły w Strefie Gazy.

Trybunał Russella skierował dyskusję na temat ludobójstwa na dodatkowe tory. Kuper argumentował, że strategiczne bombardowania, takie jak bomby atomowe zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki (w 1945 r.) oraz bombardowania Hamburga i Drezna przez aliantów (odpowiednio w 1943 i 1945 r.) można uznać za akty ludobójstwa, ponieważ w każdym przypadku intencją było zniszczenie cywilów. Chociaż Izrael nie zrzucił bomby atomowej na Gazę (mimo propozycji ministra dziedzictwa kulturowego Amichaja Elijahu), ostatnie działania w wojnie w Strefie Gazy przełamały bariery, których Izrael wcześniej starał się nie przekraczać.

Żałobnicy obejmują ciało krewnego zabitego w tym miesiącu w izraelskim bombardowaniu Gazy. Źródło: Abdel Kareem Hana/AP

Śledztwo Yuvala Abrahama przeprowadzone w kwietniu na portalu +972 Magazine, później potwierdzone odrębnym śledztwem The Washington Post, ujawniło, że IDF używały sztucznej inteligencji w bombardowaniach Gazy, co prowadziło do wzrostu szkód wyrządzanych niewinnym cywilom. Ta maszyna tworzyła praktycznie nieskończoną liczbę celów. Czasami niszczenie całych dzielnic i zabijanie 300 osób cywilnych było zatwierdzane tylko po to, aby obrać za cel jednego przywódcę Hamasu. Ta logika sprawia, że ​​wszyscy mieszkańcy Gazy stają się prawowitymi celami. Rzeczywiście, według skrupulatnego i imponującego zbioru danych zebranego przez historyka dr Lee Mordechai na jego stronie internetowej Witnessing the War, można oszacować, że od 60 do 80 procent ofiar w Gazie to osoby cywilne, więcej niż jakikolwiek wcześniejszy stosunek tolerowany przez IDF i więcej niż w jakiejkolwiek innej wojnie do tej pory w XXI wieku. De facto jest to dowód polityki, która zezwala na dokonywanie ludobójstwa.

Jednak główną trudnością w prawnym definiowaniu aktów masowego morderstwa jako ludobójstwa jest konieczność udowodnienia zamiaru. Konwencja ONZ o ludobójstwie z 1948 r. wymaga wykazania istnienia „zamiaru zniszczenia, w całości lub w części”, grupy będącej ofiarą zniszczenia, która może być społecznością narodową, religijną, etniczną lub rasową. Kwestia zamiaru została uwzględniona w konwencji częściowo ze względu na wspólny interes Stanów Zjednoczonych i ZSRR, które podczas zimnej wojny obawiały się, że mogą znaleźć się na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (MTS) za gwałtowne działania, których dopuściły się w przeszłości lub mogą dopuścić się w przyszłości. MTS był stosunkowo marginalnym czynnikiem w stosunkach międzynarodowych przez cały okres zimnej wojny. Rzeczywiście, pierwszym przypadkiem, gdy międzynarodowy trybunał karny (Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy – przyp. tłum.) skazał kogoś za popełnienie ludobójstwa, był Jean-Paul Akayesu, który został skazany na dożywocie we wrześniu 1998 r. za swoje rządy podczas ludobójstwa Tutsi w Rwandzie w 1994 r.

Trybunały międzynarodowe zachowują dużą ostrożność, zanim stwierdzą, że doszło do ludobójstwa. Sąd apelacyjny, który zajmował się ludobójstwem muzułmanów bośniackich dokonanym przez bośniackich Serbów w Srebrenicy w lipcu 1995 r., zajął się kwestią zniszczenia części grupy (jak wspomniano w Konwencji ONZ) i orzekł, że część ta musi być odrębna i zdefiniowana, a jej eliminacja musi zagrażać istnieniu całej grupy. W dwóch orzeczeniach dotyczących wojny w byłej Jugosławii Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że aby udowodnić „zamiar zniszczenia”, działania i zachowania muszą być takie, że nie można ich racjonalnie interpretować w żaden inny sposób. Innymi słowy, nie wystarczy, że zamiar zniszczenia jest najbardziej prawdopodobną interpretacją działań; należy wykazać, że nie ma innej rozsądnej interpretacji.

Tak więc w orzeczeniu z 2015 r. dotyczącym pozwu złożonego przez Chorwację przeciwko Serbii w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości, twierdząc, że ta ostatnia dopuściła się ludobójstwa w wojnie z Chorwacją w latach 90., trybunał stwierdził, że obie strony dopuściły się aktów morderstwa i przemocy w czasie wojny. Mimo to nie spełniały one progu wymaganego do ustalenia, że ​​doszło do ludobójstwa. Międzynarodowy Trybunał Karny dla Byłej Jugosławii powstrzymał się od zdefiniowania jakichkolwiek przypadków przemocy w tej wojnie jako ludobójstwa, z wyjątkiem masakry w Srebrenicy w lipcu 1995 r., dokonanej przez bośniackich Serbów na bośniackich muzułmanach, w której zginęło 8000 mężczyzn, a kobiety i dzieci zostały przesiedlone.

Nikt nie wydał żołnierzom w korytarzu Netzarim, którzy zabijają niewinnych ludzi, wyraźnego rozkazu, aby to zrobili. Ale ci, którzy to robią (a z pewnością nie wszyscy żołnierze), rozumieją, że nie stanie im się z tego tytułu żadna krzywda.

Czy zamiar można udowodnić w przypadku Gazy? Oprócz pomysłu użycia broni atomowej, izraelscy politycy – wśród nich premier Benjamin Netanjahu, prezydent Isaac Herzog i były minister obrony Yoav Gallant – i wysocy rangą urzędnicy wojskowi złożyli liczne oświadczenia wskazujące na zamiar ludobójczy, z których wszystkie zostały udokumentowane: „W Gazie nie ma niewinnych”; „Przeprowadzimy drugą Nakbę”; „Musimy zniszczyć Amalekitów” i wiele innych. Mimo to koncepcja zamiaru jest ogólnie bardzo problematyczna. William Schabas, jeden z czołowych prawników zajmujących się ludobójstwem, wyjaśnia to w swojej ważnej książce „Genocide in International Law: The Crime of Crimes” (2000), w której analizuje decyzje specjalnych trybunałów międzynarodowych, które osądziły sprawców ludobójstwa w Rwandzie i Jugosławii.

Schabas twierdzi, że dowód zamiaru wymagany do skazania osoby lub państwa za ludobójstwo jest o wiele bardziej wymagający i złożony niż ten wymagany w zwykłym procesie karnym o morderstwo. Szczególnie w przypadku państwa – co można uznać za wyraz zamiaru państwa? Jeśli sprawcy wykonują swoje działania, składając oświadczenia, rozkazy, przemówienia itp., które są ludobójcze, łatwiej jest ustalić ten zamiar. W przypadku braku takich oświadczeń oskarżenie musi polegać na dowodach z samego przestępstwa i determinacji, z jaką zabójcy dokonali morderstw, co musi odzwierciedlać wyraźną chęć zniszczenia grupy ofiar. Sąd, który zajmował się ludobójstwem w Rwandzie, orzekł, że zamiar ludobójstwa można wywnioskować z samych działań, „z ich masowej i/lub systematycznej natury lub okrucieństw”.

W kontekście Gazy Schabas uważa, że ​​sprawa przeciwko Izraelowi o ludobójstwo – która została wniesiona do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości przez Republikę Południowej Afryki, a 14 innych krajów jest w trakcie przystępowania – jest solidna, zarówno ze względu na niezliczone oświadczenia ludobójcze złożone przez izraelskich decydentów, jak i naturę samych działań. Obejmują one systematyczne głodzenie ludności Gazy, masowe niszczenie infrastruktury, czystki etniczne na północy Strefy, bombardowanie obszarów oznaczonych jako „bezpieczne” i wiele innych.

Większość przypadków ludobójstwa w czasach współczesnych miała miejsce po długotrwałym konflikcie zbrojnym między grupą sprawców a grupą ofiar. Na przykład, przed ludobójstwem Ormian przez Imperium Osmańskie, które rozpoczęło się w 1915 r., Ormianie zbuntowali się przeciwko tyranii Imperium Osmańskiego i tłumieniu ich narodowych aspiracji, angażując się w akty terroru przeciwko państwu już pod koniec XIX wieku. Ludność Herero w Afryce Południowo-Zachodniej (na terenie dzisiejszej Namibii) zbuntowała się przeciwko niemieckim rządom imperialnym (które w odpowiedzi niemal ich wytępiły) po tym, jak wdrożyły politykę, która zniszczyła ich środki do życia (stada bydła). Hutu zabili Tutsi w Rwandzie w 1994 r. po długich latach konfliktu, który miał swoje źródło w przywilejach przyznanych Tutsi przez belgijskie rządy kolonialne po I wojnie światowej. W tym kontekście należy zauważyć, że większość aktów ludobójstwa jest postrzegana przez ich sprawców jako akty samoobrony przed ofiarami. Konflikt izraelsko-palestyński niewątpliwie mieści się w tej kategorii; Ludobójstwo w Strefie Gazy jest postrzegane przez większość Izraelczyków jako wojna obronna po przerażającym ataku Hamasu.

Improwizowane sznury do wieszania ubrań wiszą w uszkodzonym budynku w południowej części Strefy Gazy, grudzień 2024 r. Źródło: Bashar Taleb/AFP

Ludobójstwo nie musi być zgodne z nazistowskim paradygmatem, który postrzegał każdego Żyda jako wroga, którego należało wytępić. Ludobójstwo nigdy nie jest liniowe, a w jego obrębie zawsze zachodzą sprzeczne procesy. Na przykład, podczas gdy Ormianie byli deportowani i mordowani na rozległych obszarach Imperium Osmańskiego, w dużych miastach, takich jak Izmir i Stambuł, nie odczuli tego prawie w ogóle. W niektórych przypadkach Heinrich Himmler, architekt nazistowskiego ostatecznego rozwiązania, tymczasowo wstrzymał eksterminację Żydów w określonych miejscach lub czasie ze względu na względy ekonomiczne lub dyplomatyczne, co pozwoliło na wąskie okno ratunkowe. Podobnie Izrael zezwolił na pomoc humanitarną w Strefie Gazy (która jest często wykorzystywana przez Izrael do promowania lokalnych gangów przestępczych), jednocześnie zabijając tam niewinnych cywilów.

Prawie zawsze rozkazy przeprowadzania masowych mordów są niejasne, nieuchwytne i podatne na interpretację. Tak było również w przypadku niemieckiego ostatecznego rozwiązania. Brytyjski historyk Ian Kershaw w swojej książce „Fateful Choices: Ten Decisions That Changed the World, 1940-1941” (2007) wyjaśnia, że ​​twierdzenie, iż zapadła decyzja o eksterminacji, może być mylące, ponieważ może stwarzać wrażenie, że istniał konkretny moment, w którym wydano wyraźny rozkaz dokonania ludobójstwa. Żaden rozkaz eksterminacji nie został wydany od szczytu piramidy (Adolf Hitler) do samego dołu; zamiast tego złożone interakcje, które obejmowały zielone światła do eskalacji brutalnych środków, wskazówki dotyczące aprobaty dla morderczych aktów i oddolne inicjatywy, połączyły się, aby stworzyć ciągłą eskalację. Dopiero na późniejszym etapie proces skrystalizował się w wyraźną rezolucję, której wpływ stał się widoczny na miejscu. Tutaj analogia do tego, co dzieje się w Gazie, jest również istotna.

Yaniv Kubovich w grudniu przedstawił w Haaretz przerażające świadectwo dotyczące tego, co wydarzyło się wzdłuż korytarza Netzarim w Gazie. Każdy, kto przekroczył wyimaginowaną linię wchodząc w tę „strefę śmierci”, niezależnie od tego, czy był uzbrojony, czy po prostu cywilem, który źle skręcił, został zastrzelony przez siły izraelskie. Arbitralna przemoc panuje w miejscu, w którym każdy może zastrzelić każdego Palestyńczyka, który przechodzi obok, a każda ofiara, nawet dziecko, jest uznawana za terrorystę, tak jak każda młoda lub starsza osoba zamordowana przez Wehrmacht w wioskach głęboko w ZSRR podczas II wojny światowej była definiowana jako partyzant zasługujący na śmierć. Nikt nie wydał żołnierzom w korytarzu Netzarim, którzy zabijają niewinnych ludzi, wyraźnego rozkazu, aby to zrobili. Ale ci, którzy to robią (a z pewnością nie wszyscy żołnierze), rozumieją, że nie stanie im się z tego tytułu żadna krzywda. Łączenie wskazówek z góry (od polityków i oficerów wojskowych, takich jak generał brygady Yehuda Vach) i morderczego bezprawia z dołu – tak dokonuje się ludobójstwa.

Większość aktów ludobójstwa jest postrzegana przez ich sprawców jako akty samoobrony przed ofiarami. Konflikt izraelsko-palestyński niewątpliwie mieści się w tej kategorii.

W marcu 2022 r., przemawiając w United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie, sekretarz stanu USA Antony Blinken oświadczył, że Stany Zjednoczone postrzegają działania Mjanmy przeciwko muzułmanom Rohingya jako ludobójstwo. Blinken wyjaśnił, że zdecydował się złożyć tę deklarację w Holocaust Museum, ponieważ lekcje Holokaustu są nadal aktualne. W tamtym czasie nikogo nie zgorszyło to, że Blinken trywializuje Shoah ani że nie należy dokonywać takich porównań. Był to ósmy przypadek uznany przez Stany Zjednoczone za ludobójstwo, oprócz Holokaustu. Pozostałe przypadki to ludobójstwo Ormian, Wielki Głód na Ukrainie w latach 30. XX wieku; ludobójstwo Czerwonych Khmerów w Kambodży w latach 70. XX wieku; ludobójstwa w Rwandzie, Srebrenicy i Darfurze; oraz ludobójstwo dokonane przez ISIS na Jazydach dekadę temu w Iraku. Niedawno, 9 stycznia, administracja Bidena (ponownie w oświadczeniu Blinkena) uznała 10. przypadek ludobójstwa: to, którego dopuściła się milicja Rapid Support Forces w brutalnej wojnie domowej, która trwa w Sudanie od upadku prezydenta Omara al-Baszira w 2019 roku.

W Mjanmie, począwszy od 2016 roku, około 850 000 Rohingyów zostało deportowanych do Bangladeszu, a około 9000 zostało zamordowanych. Oznacza to, że nie doszło do fizycznej eksterminacji wszystkich Rohingyów, a jedynie do niewielkiego odsetka tej grupy. Obecnie Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości rozpatruje pozew przeciwko Mjanmie. Został on złożony przez Gambię, do której dołączyło kilka innych krajów, w tym Niemcy i Wielka Brytania. Oświadczenia urzędników Myanmaru o zamiarze eksterminacji Rohingya przez Myanmar są słabe i przypadkowe w porównaniu z powodzią ludobójczych oświadczeń słyszanych ze wszystkich korytarzy polityki, społeczeństwa, mediów i wojska w Izraelu, wyrażających skrajne odczłowieczenie Palestyńczyków i pragnienie ich powszechnej eksterminacji. Ludobójstwo to każde działanie, które prowadzi do zniszczenia zdolności zbiorowości do istnienia, niekoniecznie do jej całkowitego unicestwienia. Szacuje się, że w Strefie Gazy zginęło prawie 47 000 osób, a ponad 110 000 zostało rannych. Liczba osób pogrzebanych pod gruzami może nigdy nie zostać poznana. Zdecydowana większość ofiar to osoby niebiorące udziału w walkach. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych 90 procent populacji Strefy Gazy zostało wielokrotnie przesiedlonych ze swoich domów i żyje w nieludzkich warunkach, które jedynie zwiększają poziom śmiertelności. Morderstwa dzieci, głód, zniszczenie infrastruktury, w tym systemu opieki zdrowotnej, zniszczenie większości domów, w tym wymazanie całych dzielnic i miast, takich jak Dżabalia i Rafah, czystki etniczne w północnej części Strefy, zniszczenie wszystkich uniwersytetów i większości instytucji kulturalnych i meczetów w Gazie, zniszczenie infrastruktury rządowej i organizacyjnej, masowe groby, zniszczenie infrastruktury do lokalnej produkcji żywności i dystrybucji wody – wszystko to maluje jasny obraz ludobójstwa. Gaza, jako ludzki, narodowo-zbiorowy byt, już nie istnieje. Właśnie tak wygląda ludobójstwo.

Gdy wojna się skończy, my, Izraelczycy, będziemy musieli spojrzeć na siebie w lustrze, w którym zobaczymy odbicie społeczeństwa, które nie tylko nie chroniło swoich obywateli przed morderczym atakiem Hamasu i zaniedbało porwanych synów i córki, ale także popełniło ten czyn w Gazie – ludobójstwo, które odtąd i na zawsze splami historię Żydów. Będziemy musieli stawić czoła rzeczywistości i zrozumieć głębię horroru, który zadaliśmy.

To, co dzieje się w Gazie, to nie Holokaust. Nie ma tam Auschwitz ani Treblinki. Jednak jest to zbrodnia tej samej rodziny – zbrodnia ludobójstwa.

Prof. Daniel Blatman i prof. Amos Goldberg są historykami zajmującymi się badaniami nad Holokaustem i ludobójstwem na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

Źródło: https://www.haaretz.com/israel-news/2025-01-30/ty-article-magazine/.highlight/theres-no-auschwitz-in-gaza-but-its-still-genocide/00000194-b8af-dee1-a5dc-fcff384b0000