Dokumentalne Oscary. Sześciu agentów i pięć kamer

Dokumentalne Oscary. Sześciu agentów i pięć kamer

Podczas tegorocznego rozdania amerykańskich Oscarów Izrael został publicznie skonfrontowany z własnym problemem wizerunkowym. Dwa z filmów nominowanych do hollywoodzkiej nagrody w kategorii „najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny”, przedstawiają krytykę izraelskiej okupacji zarówno po stronie palestyńskiej jak i izraelskiej. Wyróżnione przez oscarowe jury dokumenty demaskują korupcję i nieetyczne działania rządów Izraela. W centrum wydarzeń stoją jednak Palestyńczycy zmagający się codziennie z dyskryminacją i prześladowaniem na własnej ziemi i we własnym domu. Wygląda jednak na to, że nie tylko tam, bowiem reżyser 5 rozbitych kamer został zatrzymany i poddany wielogodzinnym przesłuchaniom przez pograniczników tuż po przybyciu wraz z rodziną na lotnisko w Los Angeles w przeddzień gali Oscarowej.

Dwa filmy nominowane do tegorocznych Oscarów konfrontują opinię publiczną z polityką Izraela, nieustannym łamaniem praw Palestyńczyków i obnażają procedery związane z okupacją. Jeszcze do niedawna międzynarodowa opinia publiczna mniej lub bardziej zaangażowana w konflikt izraelsko-palestyński przejawiała poglądy nieco bardziej przychylne Izraelowi. Minione Oscary dają szansę na zmianę tego spojrzenia a dzięki swemu globalnemu i komercyjnemu charakterowi umożliwiają otwarcie publicznej debaty i krytykę polityki Izraela. Zarówno 5 rozbitych kamer jak i The Gatekeepers kreślą obraz dość jednoznaczny: zachowując obiektywizm po stronie reżyserów, operatorów i scenarzystów, pokazują oblicza konfliktu tuszowane dotychczas w mediach. Niewygodne fakty dotyczące palestyńskich więźniów politycznych, procedery związane z ich przesłuchiwaniem i przetrzymywaniem, regularne wyburzenia palestyńskich domów na Zachodnim Brzegu i pięć kamer zniszczonych przez okupantów udowadniają, jak wielkim mitem jest demokratyczny ustrój Izraela. I dowodzą, jak silnie tkwi w izraelskim rządzie przywiązanie do słów byłej premier Izraela Goldy Meir, która w rozmowie z inną izraelską polityk Shulamit Aloni wypowiedziała znamienne zdanie: „Po Holokauście, Żydzi mogą robić wszystko.”*

Izraelska okupacja w obiektywie

Palestyńsko-izraelsko-francuska koprodukcja 5 rozbitych kamer była nie tylko tegorocznym kandydatem do Oscara, ale także zwycięzcą głównych nagród na zeszłorocznym Planete+ Doc Film Festiwal, triumfatorem na Sundance Film Festival, oraz zdobywcą nagrody głównej i nagrody publiczności na International Documentary Film Festival w Amsterdamie. Dokument stanowi filmowy zapis obrazów ocalałych z tytułowych 5 rozbitych kamer. Za obiektywem stoi palestyński rolnik Emad Burnat, który z pomocą sprzętu zakupionego by dokumentować narodziny swego najmłodszego syna chcąc nie chcąc zaczyna rejestrować różne oblicza opresji i przemocy, których on i jego rodzina doświadczają ze strony władz izraelskich. Emad, mieszkający w niewielkiej wiosce Bil’in na Zachodnim Brzegu, podjął heroiczną i niemal symboliczną walkę z izraelską okupacją. Za pomocą kolejnych swoich kamer opowiada smutną historię codzienności życia w cieniu muru separacyjnego, nękania nieustannymi kontrolami wojskowymi i przesłuchaniami. Palestyńczyk filmował życie swojej rodziny, rejestrując jednocześnie burzenie jej spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Dokument kończy się wraz ze zniszczeniem piątej kamery Emada. Konsekwencja z jaką izraelscy żołnierze niszczą  Emadowi jego kolejne kamery podsyca tylko upór filmowca-amatora i tym bardziej wzmacnia jego poczucie misji dawania świadectwa okupacji. W jednej ze scen jesteśmy świadkami niszczenia drzewek oliwnych w ogrodzie Emada przez izraelskie buldożery. Kamera rejestruje sytuację, a Emad zwierza się przed jej obiektywem, że filmowanie daje mu poczucie bezpieczeństwa. „Mam wrażenie, jakby kamera mnie chroniła. Jednak wiem, że to tylko iluzja.”

Po ogłoszeniu nominacji, reżyser Burnat wyznał: „Jest to jeden z najszczęśliwszych momentów w moim życiu. Bil’in razem ze mną świętuje to wielkie międzynarodowe wsparcie dla mojego filmu.” Współreżyser 5 rozbitych kamer, Izraelczyk Guy Davidi także niezmiernie ucieszył się z nominacji, jednak zwrócił uwagę na niejednolity odbiór dokumentu. Od momentu, gdy ogłoszono nominację, izraelskie i amerykańsko-żydowskie media uznały film za stricte izraelski, podczas gdy – jak twierdzi Davidi – jest to całkowicie, od początku do końca, palestyński projekt. Reżyser wyraża zarazem nadzieję na to, że historia pokojowej walki z izraelską okupacją nie tylko dotrze do każdego zakątka ziemi, ale także do izraelskiej młodzieży przygotowującej się do odbycia obowiązkowej służby wojskowej. Od kiedy izraelskie Ministerstwo Edukacji stroni od wszelkich krytycznych politycznie posunięć edukacyjnych, Davidi próbuje na własną rękę organizować pokazy 5 rozbitych kamer w szkołach na terenie Izraela.

„Izrael popełni narodowe samobójstwo jeśli nie zakończy okupacji”

The Gatekeepers, izraelsko-francusko-belgijska koprodukcja izraelskiego reżysera Dror Moreha, wtajemnicza widzów w świat izraelskich operacji antyterrorystycznych po wojnie sześciodniowej w 1967 r., gdy Izrael przejął kontrolę nad Zachodnim Brzegiem i w Strefie Gazy. Moreh przeprowadził wywiady z sześcioma byłymi szefami Szin Bet (tajna służba bezpieczeństwa porównywana do amerykańskiego FBI), którzy przyznają się do etycznych nadużyć i politycznych błędów popełnionych podczas operacji podległych sobie służb. Opowiadają o celowych zabójstwach, nalotach przeprowadzanych na palestyńskie wioski czy torturowaniu więźniów podczas przesłuchań. Powszechnie znany i najstarszy z rozmówców Moreha, Avshalom Szalom, były szef Szin Bet w latach 1981-1986 zmuszony był zrezygnować z pełnionego stanowiska po wydaniu rozkazu zabicia dwóch palestyńskich bojowników zatrzymanych po porwaniu przez nich autobusu w 1984 r. Dziś wyznaje, że nie da się osiągnąć pokoju i bezpieczeństwa za pomocą potęgi militarnej i działań represyjnych. „Aby wypracować drogę do pokoju, Izrael musi rozpocząć współpracę z Palestyńczykami.” Zresztą wszystkich sześciu bohaterów filmu Moreha wzywa do negocjacji z Hamasem, Iranem i Islamskim Dżihadem, a ich głosy jaskrawo kontrastują z polityką rządu i ogólną atmosferą panującą dziś na korytarzach Knessetu. Szalom twierdzi, że „państwo takie jak Izrael nie może sobie pozwolić na luksus nierozmawiania z własnymi wrogami. Profesjonalizm polega na rozmawianiu ze wszystkimi. Tylko w ten sposób istnieje szansa na osiągnięcie zamierzonego celu. ”

Film opowiada o moralnym kryzysie, który rozpoczął się w 1967 r. w chwili wielkiego triumfu wojennego i sugeruje, że ów kryzys można przezwyciężyć tylko kończąc okupacją, która stanowiła konsekwencję tamtego zwycięstwa. Po pokazie The Gatekeepers Moreh zauważył, że fakt, iż wszyscy jego bohaterowie przyklasnęli tej idei akceptując finalny kształt i wydźwięk dokumentu jest świadectwem znaczącego postępu politycznego. Być może dzięki sukcesowi dzieła Moreha także w uszach członków liberalnego establishmentu w USA zacznie pobrzmiewać złowieszcze echo słów Ehuda Olmerta, który przed 5 laty ostrzegł, że „Izrael popełni narodowe samobójstwo jeśli nie zakończy okupacji.”

Kurtyna w górę

Obydwa filmy są bardzo niewygodne dla Izraela. Jednoznacznie stawiają go w roli oprawcy wysyłając światu czytelny sygnał, że coś nie dzieje się na Ziemi Świętej tak jak zwykliśmy sądzić. Zarówno 5 rozbitych kamer jak i The Gatekeepers pokazują działania autorytarnego państwa bezwzględnie i konsekwentnie depczącego wszelkie prawa okupowanej przez siebie społeczności. Z całą pewnością nie jest to obraz, który Netanyahu i jego rząd chcieliby rozpowszechniać. Nic dziwnego, że obydwie produkcje przeszły bez echa w izraelskich mediach. Nie pomogło im nawet to, że zebrały na świecie szereg prestiżowych nagród. Sytuacja ta trwała do połowy stycznia, do momentu ogłoszenia ich nominacji do Oscara. Dziś nagłówki izraelskich gazet krzyczą o jedynym w swoim rodzaju sukcesie izraelskiej kinematografii. Bardziej lewicowa część opinii zwraca uwagę, że podziękowania należą się izraelskim dysydentom, dzięki którym Izrael ma jeszcze szansę na ocalenie wizerunku za granicą. Z kolei autorzy prawicowi potępiają izraelskich producentów za pro-arabski wydźwięk filmów, czy wręcz określają je mianem „palestyńskiej propagandy.”

Oscary są bezsprzecznie najbardziej komercyjną nagrodą filmową na świecie, przyciągają rzeszę ludzi zainteresowanych medialnym rozgłosem. Pojawienie się aż dwóch filmów demaskujących izraelską okupację wśród nominowanych do tej nagrody zasługuje na miano ważnego wydarzenia. Istotny jest tu także kontekst amerykański. Obie nominacje zyskują jeszcze na wadze po wypowiedzi Baraka Obamy, który w trakcie listopadowych izraelskich nalotów na Strefę Gazy (zwanych paradoksalnie „Operacją Filar Obrony”) stwierdził, iż „Izrael ma prawo do obrony”. Pomimo, iż żaden z filmów nie otrzymał finalnie statuetki, niewątpliwy sukces nominacji The Gatekeepers i pierwszego w historii amerykańskich Oscarów palestyńskiego filmu dokumentalnego 5 rozbitych kamer dają szansę na zmianę proizraelskiej atmosfery panującej w głównym nurcie tamtejszej opinii publicznej.

 

Karolina Kunda- Kuwieckij

Niniejszy tekst jest uaktualnioną wersją artykułu, który ukazał się w lutowym numerze Le Monde Diplomatique – edycja polska